Trochę dłużej tym razem, czytacie to w ogóle
Dla nas jako organizatorów VTEC Cup Poland, ten weekend mimo że ekscytujący, malował się w trochę niepokojących barwach. Dawno przed rundą nie mieliśmy tak zapchanego harmonogramu, w którym wszystko zaplanowane było co do godziny. Wiązało się to oczywiście z przyjazdem naszego gościa specjalnego z Ameryki, oraz imprez tej wizycie towarzyszących. Zmęczenie było maksymalne, ale finalnie i niespodziewanie była to na pewno jedna najlepszych rund VTEC Cupa w historii 
Dla nas weekend VTEC Cupowy zaczął się już w czwartek, od epickiego Kanjo Nights przeznaczonego tylko dla Hond. Nie ma chyba w Polsce innych spotów, w których udałoby się tworzyć taki indywidualny i bliski Japonii klimat (no może jeszcze Mid Night Club na stacji „Yoshi”
). Przejazd w 100 Hond w długim tunelu pod Warszawą sprawił, że stężenie oleju w naszych płucach przekroczyła poziom krytyczny, ale tego się nie zapomina
Szacun Adam Włodarz za organizację tego 
Sam dzień na Łodzi to już osobna historia
30 stopniowy upał dawał się wszystkim we znaki, ale szczęśliwie całe zawody obyły się bez ani jednej dłuższej przerwy, żadnej poważnej awarii, żadnego wypadku (tfu, tfu) i całkowicie punktualnie zgodnie z harmonogramem. Wyjeździliśmy 6 sesji, każdy chętny spędził ponad godzinę na torze. Aż 11 osób osiągnęło czasy poniżej magicznej minuty. To mega cieszy nas, bo widzimy, że VTEC Cup Poland bardzo mocno wpłynął i wpływa na poziom Hond w polskim timeattacku. Bra